wtorek, 10 czerwca 2014

Historia #10 - Winda do nieba

Zapowiadało się zwykłe, upalne lato. On i Ona. Szaleńczo w sobie zakochani. Spędzali razem każdą chwilę wakacyjnej przerwy od rana do wieczora. Pewnego dnia Ona poszła do lekarza, gdzie dowiedziała się o swojej chorobie, i o tym, że musi iść do szpitala. Przyrzekła sobie, że Mu nic nie powie aby się nie martwił. Przez następny tydzień dużo myślała lecz nie wspominała o tym, a w przed dzień wyjazdu powiedziała Mu tylko, że musi jechać na tydzień w góry gdzie nie ma zasięgu. Pożegnała Go mając łzy w oczach. Następnego dnia już leżała na szpitalnym łóżku podłączona do aparatury i patrzyła w wyłączony telefon raz po raz ocierając lecące z oczu łzy.
Po długim dla Niej tygodniu mogła pojechać do domu. Nie załączyła jednak telefonu. Wsiadła do pierwszego lepszego autobusu, który zawiezie Ją do Niego. Gdy On otworzył drzwi od razu mocno się przytuliła do Jego nagiej klatki piersiowej. Czuła, że coś się zmieniło. Nagle zza drzwi wyszła Jego koleżanka z potarganymi włosami i z lekko przekrzywioną bluzką. Odsunęła się od Niego. Nie pytała o nic. Po prostu ze łzami w oczach odwróciła się i zbiegła na dół. Usłyszała tylko głośne przekleństwa nie skierowane w Jej stronę. Poszła ostatni raz na spacer, bo wiedziała, że to już koniec, że nie potrafi bez Niego dalej żyć. Gdy nadeszła noc wjechała windą na samą górę wysokiego wieżowca. Otworzyła okno, weszła na parapet i skoczyła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz