sobota, 21 czerwca 2014

historia #13 - Tabletki

Była to bardzo wspaniała dziewczyna, często powtarzał ty moja jedyna. Bała się najgorszego, że kiedyś Ją porzuci, nie będzie chciał Jej znać ich czas nigdy nie powróci. Wiedziała wtedy, że życia by nie miała, nie dała rady za mocno kochała. Po jakimś czasie nie tak samo było zero Jego wyznań coś się w nim zmieniło. Coraz rzadziej się z nim spotykała. Czegoś się bała nie była sobą. Przytuliła Go mocno mówiła: "kochanie". Nie sądziła, że dziś nastąpi ich pożegnanie. Zaczął mówić coś: "wierz mam Cię dość". Ona milczała tylko łza Jej cichutko po policzku spływała. Nie wiedziała, że dziewczyna wbija właśnie nóż w serce. Siedziała sama myśląc właśnie co się stało. Nie mogła uwierzyć tak Ją to zabolało. Poszła na skarpę miejsce, które tak bardzo lubiła... Miejsce gdzie wszystkie swe smutki i żale wylewała. Przyrzekła że nie da się zranić nikomu więcej. Następnego dnia Jego ujrzała uśmiechniętego i nagle się zaśmiała. Wszystkie wspomnienia szybko wracały I znów do oczu jej łezki napływały. Poszła do domu sięgnęła do szafki z lekarstwami. Wzięła wszystkie tabletki i wyszła domu trzaskając drzwiami. Chciała umrzeć w miejscu gdzie kiedyś z nim była. Poszła na skarpę i własnym oczu nie uwierzyła. Płakała i byłą już blisko skakania. Mówił Jej na prawdę, że nigdy nie kochałem. To na Ciebie jedyną całe życie czekałem. Tak Ją to słowo mocno zabolało. Upadła na ziemię nie wiedząc co się stało. Wyrzuciła sobie swoją niewinność. Wierzyła gdy mówił to musi być miłość. Otworzyła oczy i zobaczyła Ją. Patrzyła na Nią i pomyślała że to ta sama dziewczyna Która Jej ukochanego odebrała. Zerwała się nagle i biegłą przed siebie. Krzyczała nienawidzę Cię nie wybaczę ci tego Zabrałaś mi wszystko mojego ukochanego! Więcej powiedzieć nie zdołała. Wyjęła tabletki i jedną za drugą łykała Krzyknęła tylko: "Boże wierz jakie jest moje marzenie Posiedzę poczekam na jego spełnienie" Poczuła się senna co chwilę upadła. Zobaczył tego któremu całą się oddała Próbował Ją wziąć na ręce Mówiła nie dotykaj mnie Oczy Jej się zamykały... Tylko usta te same słowa powtarzały Nigdy mnie nie kochałeś, zbędne nadzieje mi dawałeś I coraz ciszej i wolniej mówiła Bo swoje ziemskie życie właśnie kończyła Patrząc na Niego powiedziała: "Nie zapomnij mnie i tak kocham cię Mimo że mnie skrzywdziłeś i życie moje w piekło zamieniłeś" I on zapłakał słysząc Jej wyznanie Odchodziła powoli nie wiedząc co się stanie Czekałą na chwile w której Jej serce bić przestanie On chodził niespokojny wyrzucając z siebie że to przez Niego Ona chce być teraz w niebie Opadło Jej ciało serce bić przestało On gdy ujrzał rozpędził się i skacząc ze skarpy zawołał "kocham Cię"
A z Jej martwego ciała po policzku łza poleciała...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz